środa, 29 stycznia 2014

Powrót, zdjęcia i nic.


Cześć!

Na samym początku, chciałabym ogłosić wszem i wobec, że jestem ślepa, a laptop przymula. Taka z nas dobrana para ;)

Jeśli chodzi o naglącą sprawę, to bardzo, ale to BARDZO Was przepraszam, za tak długaśną nieobecność na blogu. Ale skumulowanie szkoły, braku zdjęć (wg. mnie, notka bez zdjęć to nie notka!) mojej choroby i głównie choroby Zuzi nie miałam głowy pisać.

Wróćmy do zapowiedzianej na fanpage Zuzi „sesji” sylwestrowej.


Wyniki mnie do końca nie zadowalają, a nawet powiem, że wyszła fatalnie, więc ze zdjęciami jest słabo. Moja modelka na początku nie chciała współpracować. Ciągle się kręciła i spoglądała w zupełnie inną stronę niż chciałam. Gdy okazało się, że konfetti jest bardzo smaczne, musiałam zakończyć sesję. Potem mi psina zachorowała i nie chciałam ją
„męczyć” zdjęciami.






















 

Sylwester był już miesiąc temu, ale że napisałam ten fragment wcześniej, łudząc się, że ktoś to przeczyta, to pomyślałam, że jednak to tu wkleję ;)
Co do samego sylwestra, to nie minął źle, ale mogło być lepiej. Mieszkamy z jednej strony otoczeni lasem, z drugiej osiedlem, więc nie powinno się ani tu ani tu strzelać fajerwerków. A jednak. Strzelali nawet tuż pod naszym balkonem :/ Na szczęście Zuzia jako tako to zniosła. Póki mieliśmy zasłonięte i zamknięte okna nic nie zauważyła, ale gdy usłyszała strzały najpierw podeszła z postawionymi uszami, potem się wycofała… a potem uciekła na korytarz, gdzie nie ma okien. Nie była jednak roztrzęsiona. Najgorzej jednak było gdy kilka dni temu (już dawno po sylwestrze) ludzie znowu strzelali a sunia była akurat na spacerku. No i jak wpadła do domu to potem z nią jakieś 15-20min siedziała na fotelu… ale wiem, że mgło być o wiele, wiele gorzej ;) Choć potem, przez tydzień sunia nie chciała nawet słyszeć o spacerku na osiedlu, więc wychodziliśmy głównie do lasu.

Może teraz coś o chorobie Zuzi.
Sunia choruje nam na niezidentyfikowaną chorobę, która pojawia się i znika. Objawy podobne: nie je, nie pije, ale za to wymiotuje :c Badania przeprowadzone, nic nie wyszło, ale mamy nadzieję, że po sterylizacji będzie ok. Teraz przeżywamy cieczkę.

Śnieg? Śniegu u nas jest dużo, na co Zuzia nie narzeka. Uwielbia w nim skakać i niuchać! Ja też lubię śnieg (nie chodzi i skakanie i niuchanie :P), bo wtedy wychodzą cudne zdjęcia, choć ja takich nie potrafię zrobić :D
Dobra, daję zdjęcia… (próbowałam, PRÓBOWAŁAM  zrobić makro a wyszło... jako tako)







 Pozdrawiamy,
Ola i Zuzia

13 komentarzy:

  1. Świetne są przecież!
    Moje zdjęcia przy tych to są strasznie słabe;)
    Zapraszam na:
    mojepsieszalenstwo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Superowe zdjęcia! Moje psiaki na szczęście zbytnio nie boją się wystrzałów ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia! Nie gadaj. Moje psy nie boją się wystrzałów. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czemu? Przecież zdjęcia wcale nie są złe :D Mnie się podobają :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. hm Niko ma podobnie, mało je, wymiotuje albo go czyści i potem wszystko wraca do normy... widzę, że mają podobnie. Dobrze, że badania nic nie wykazały groźnego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdjęcia nie są wcale takie złe, najlepsze jest to pierwsze. ^^
    Tylko jedno pytanie: co Zuzia ma na głowie na szóstym zdjęciu?
    Zdrowiejcie szybko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Na szóstym zdjęciu Ziuńka ma kawałeczek kiełbaski, czyli naszych dopingowych smaczków ;)

      Usuń
  7. fajnie, że już jest ta notka nie mogłam się doczekać, przeczytałam na fb i od tego czasu czekałam na notkę kliknij w moją nazwę to cię przekieruje na mojego bloga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zajrzałaś :)
      Napisałam na razie 1 kom, dość krótki. Poczekam na dłuższą notkę ;)

      Usuń
  8. Wchodźcie na mojego bloga, a Zuzia jest fajnym psem i chciałbym takiego mieć

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapraszam na mojego bloga daje link: http://mydogmaks.blogspot.com/
    Będzie mi miło jak wpadniecie ... <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Chętnię wymienię się obserwacją oraz komentarzem na blogu: http://przygodymaksia.blogspot.com/
    i facebook: https://www.facebook.com/york.word
    tumblr:
    http://przygodymaksia.tumblr.com/
    +Google:
    https://plus.google.com/b/106148885413232253799/106148885413232253799/about?hl=pl&service=PLUS
    Jeżeli nie jesteś zainteresowana/y po prostu zignoruj tę wiadomość. Dzięki

    OdpowiedzUsuń

Notka przeczytana? No to śmiało - pisz komentarz! ;)
Każdy jest dla mnie wyróżnieniem i ogromną motywacją!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...