niedziela, 7 sierpnia 2016

A gdyby tak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady?




Ostatni post na blogu: 70 dni temu
Ostatnia post na fanpage: 44 dni temu
Ostatni filmik na yt: 58 dni temu

To wszystko brzmi źle. Bardzo źle.
Dlaczemóż do tego doszło?

niedziela, 29 maja 2016

Dzień dobry! Jak nie trutki, to...

Cześć!

Dawno nie pisałam, bla bla bla, pozwólcie, że pominę ten oklepany początek. Przejdźmy do tematu.

Trutki Pole Mokotowskie

Jakiś czas temu wybrałam się na Pole Mokotowie w Warszawie. Łaziłam sobie trochę z Zu, a że było dość wcześnie na początku naszymi jedynymi towarzyszami byli panowie sprzątający park. Byłam trochę przejęta tą wycieczką, bo byłam tam z Zuzią pierwszy raz. Było jednak na tyle dobrze, że puściłam ją ze smyczy i dalej latała sobie luzem. To daje mi nadzieję na grupowy spacer w przyszłości :)

Po prostu Zuzia Pies Pole Mokotowskie

Psi wybieg Warszawa

Było przyjemnie, cicho, ale jakoś tak pusto. Po jakimś czasie ludzi i psów zrobiło się trochę więcej. Zu wita się z tym futrzakiem, z tamtym się gania. No cóż, nie jestem zwolennikiem rzucania się obcym ludziom na szyję, ale gdy psy się witają, to wypada zrobić to samo w stosunku do człowieka.
"Dzień dobry!". Cisza. No dobra, może ten ktoś nie usłyszał. Idę dalej, Zu ponownie wchodzi w interakcję z obcym psem, również latającym luzem.
"Dzień dobry!". Ekhm, ponownie cisza. Gdyby nie to, że byłam ze znajomą uznałabym, że to może ze mną jest coś mocno nie tak. Ale nie. Właściciel nawet na mnie nie spojrzał.
Dziwnie tak jakoś.
Na szczęście potem jakieś panie same do mnie zagaiły choć Zu zachowywała się jak typowa córeczka mamusi wysyłając mi co chwila błagalne spojrzenie "Kiedy te duże pieski sobie stąd pójdą?".

Las w Warszawie
Jakiś czas temu postanowiłam sobie, że będę jeździć z Zu do parków, aby socjalizować ją, by móc pojechać na Dog Games Summer. No cóż, wszystkie opowieści o morderczych trutkach w parkach skutecznie mnie powstrzymały. Ale mam las pod bokiem! Tam też można się spotykać!

Dzień po adopcinach&urodzinach Zuzi 25 maja (tak, tak, niestety je przespałam i to dosłownie. Tego dnia spałam zaledwie 2,5 godziny, więc po powrocie ze szkoły po prostu padłam. Niemniej - sto lat Zu!) poszłam na świąteczny spacerek. Miał być długi i przyjemny; nic z tego nie wyszło.
 
Pies w bandamce


Las Warszawa
 W pewnym momencie widzę, że zza krzaka wychodzi Zu.
"O, jakaś taka duża się wydaje. A nie, to inny pies. Wygląda trochę jak dzik w sumie. Aha - to dzik".
Spojler - przeżyłam. Dostałam mini zawału gdy zobaczyłam jak Zu podbiega do Pana Dzika powąchać co to tu przyszło. Szybko ją odwołałam (co teraz wydaje mi się niewiarygodne), a ta wesolutka szła mi przy nodze (co jest jeszcze dziwniejsze). Nie pamiętałam jak trzeba się zachować w chwili, gdy kilka metrów od siebie spotka się ponad 100kg zwierzę, więc po prostu odeszłam z szalejącym sercem powtarzając jak zaklęcie "Tak Zuzia, tak, zostań, dobry pies, tak, zostań, tak".
Od tego wydarzenia dziki podchodzą coraz bliżej ludzi, co gorsza z małymi.

Tak więc jak nie trutki, to dziki. Żyć nie umierać!

Pies w lesie Warszawa
 
A na koniec się pochwalę :D
Może kojarzycie bloga Jest Rudo (a jeśli nie kojarzycie, to natychmiast nadrabiać zaległości!). Są tam wyzwania fotograficzne. Seria o której mówię, czyli "Bądź jak..." polega na inspirowaniu się zdjęciami jednego artysty. Pod koniec miesiąca jest podsumowanie. Pam param!
Polecam, świetna zabawa, a jeśli na temat swojego zdjęcia czyta się tak miłe słowa od doświadczonego fotografa, to rośnie serducho!

sobota, 30 kwietnia 2016

Jednorożcowy promień

Cześć!

Po egzaminach to życie jednak jest piękniejsze :D Ostatnie kilkanaście dni przed nimi były zupełnie nie-zuziowe. W sumie czułam się, jakbym miała takiego domowego psa do przytulania bez zobowiązań, tj. bez spacerków, socjalki itd., samo mizianie i zabawa. Całkiem przyjemna odskocznia od treningów i ćwiczeń, ale to już za nami! Nie tylko egzaminy, ale również zimowe nic nierobienie oraz brak ochoty do robienia czegokolwiek i kiedykolwiek z obu stron.
Mam taką teorię, że jednej nocy jakiś jednorożcowy promień strzelił Zu i coś w niej pozmieniał. Na dobre oczywiście! Tak nagle, bez specjalnych starań nasza relacja stała się lepsza, ale też jakaś taka normalniejsza, więcej przytulasów i zabaw naprawdę :3

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...