niedziela, 7 sierpnia 2016

A gdyby tak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady?




Ostatni post na blogu: 70 dni temu
Ostatnia post na fanpage: 44 dni temu
Ostatni filmik na yt: 58 dni temu

To wszystko brzmi źle. Bardzo źle.
Dlaczemóż do tego doszło?



Rutyna jest uznawana za raczej negatywną. A ja ją uwielbiam! Uwielbiam swój rytm dnia, więc kiedy zaczęły się wakacje i nie rozróżniałam już jaki jest dzień tygodnia, nie potrafiłam wrócić do mojego typowego blogowego planu:
Sobota rano: zdjęcia
Sobota wieczorem: post
Niedziela: publikacja
No i się zaczęło przekładanie obróbki zdjęć, przekładanie pisania postów i jakoś tak wirtualny świat potruchtał sobie na drugi plan ustępując wszystkiemu co się dało.
A konkurencję miał dużą - w tym wypad w Bieszczady!




W miejscu zakwaterowania Zu miała do zabawy 4 psy (3 szwajcary i spaniel z odzysku), choć tak naprawdę szalała tylko z jednym. Sześć razy od siebie cięższym i 4 razy młodszym, rocznym Bueno. Powiem, że nietypowa to była para :D Byłam z Zuzi dumna, bo okazała się od niego szybsza - dzielna mała sucz!



Ze spanielem dla niepoznaki pomerdała ogonem, po czym następnego poranka zjadła mu całe śniadanie szybciej niż brzmi powiedzenie "Zuzia, zostaw!". Nie protestował. Dlatego Zu postanowiła powtórzyć swój wyczyn - potem była skrupulatnie pilnowana :P


Tylko dwa razy wytarzała się w kupie. Miałam przy tym sposobność wykorzystać mokre chusteczki dla psa wygrane w konkursie i... wszystko odszczekuję, są super na takie wpadki!


W końcu spełniło się moje małe marzenie i zabrałam GoPro na konia <3 Podzielę się tylko screenem, bo na nagraniu nie ma pościgów, wybuchów, ani scen akcji. Niemniej radocha była!


Dwa razy wstałam na wschód słońca - było bosko!... i bardzo mokro, a jako przeciwniczka posiadania kaloszy ucieszyłam się z faktu, że inni goście mieli i chcieli nam (mi i mamie*) pożyczyć. Za to na spacerze rosa dała się we znaki Zu. Gdy ta po chwili buszowania w trawach przybiegła do mnie z niepokojącym obłędem w oczach, mogłam spokojnie wyżymać jej szelki i bandamkę.
 








Najbardziej zachwycały mnie mgły. Naprawdę Bieszczady - szacun, wygląda to niesamowicie! Warto się zrywać o świcie, oj warto.

Przepłoszone bociany by Zu
A to już mgły z końcówki naszej wyprawy, gdy słońce było już stosunkowo wysoko ;)
Koniec końców zdjęć Zuzi z poranków nie mam aż tak dużo. Dałam jej się nacieszyć wolnością, po za tym ciężko ją złapać w kadrze pisiątką, kiedy ta lata od saren na polanie (niby nic, ale fakt, że bez problemu potem od nich wróciła bardzo mnie ucieszyła), aż do bocianów pod lasem, płosząc wszystko jak szalona. Temperatura i jej przemoczone 10kg ciałka sprawiło, że wróciłyśmy po godzinie, a resztę poranka Zuza spędziła wtulona na moich kolanach.



* mama w porannych sesjach teoretycznie nie jest mi potrzebna, bo focę Zu i przyrodę. Tyle z teorii, bo w praktyce przydaje mi jest ktoś, kto potrzyma drugi obiektyw i nie zapomni o gorącej herbatce  w termosie ;)





Zuza zauważyła zależność: szczekanie -> uciekające kury -> niesamowita radość z uciekających kur. Od tego czasu żadna kura w jej towarzystwie nie może czuć się bezpiecznie.



Spadłam z konia. Nie wiem czy tylko ja jestem taka zdolna, bo to już mój 5 wypad w Bieszczady i w trakcie spędzonych tam tygodni tylko ja tam spadam, w dodatku drugi raz! Zaliczyłam dość mocne grzmotnięcie podczas szalonego galopu. Śmierć wszystkim strasznym kałużom czającym się na biednego konika!


I ostatni minus. Nie opublikowałam wtedy nic na blogu ani na fanpage, ale chyba właśnie po to wyjeżdża się w Bieszczady - żeby o wszystkim zapomnieć :)

Nic Wam nie obiecuję, mam tylko nadzieję nauczę się odróżniać wakacyjne dni tygodnia i powoli wrócę do blogowej rutyny. Czas najwyższy!

 A jak Wam mijają wakacje? Podróżujecie, jeździcie po seminariach, czy może leniuchujecie w domu?



PS Jest jeszcze jeden plus wizyty w Bieszczadach, choć zauważyłam go po czasie. Spacerując o świcie po górach troszkę cykałam się, że spotkamy niedźwiedzia, bo dzień wcześniej nieopodal zobaczono świeży ślad. Gdy wróciłam do Warszawy i swojskich dzików w naszym lesie, uznałam, że teraz mogą mi podskoczyć :D

PPS Może ktoś pamięta jak w mętnej przeszłości obiecałam instrukcję nauki "łap ogon"? Spokojnie - pamiętam. Okazało się po prostu, że nie umiem pisać czytelnych instrukcji i nie wiem czy nadal warto tego gniotka publikować. Chcielibyście?

PPPS Halo halo koniarze! Czas na reklamę, bo jeśli będziecie w Bieszczadach i nie zajrzycie pojeździć na koniach do Forty to Zuzia nawiedzi Was w snach! Tfu, w koszmarach!

10 komentarzy:

  1. Wakacje są od tego, żeby się oderwać od tego wszystkiego, sama się łapię na tym że nie wiem jaki dziś dzień. No i nie mogę wspomnieć, że poczyniłaś wspaniałe mgliste zdjęcia, oj narobiłaś mi ochoty na nocną pobudkę :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się zerwać z łóżka, nawet jeśli nie jest się w Bieszczadach. Ja już planuję wczesne pobudki jak będziemy nad morzem :D

      Usuń
  2. Wakacje po to są, aby robić to, co się lubi. Jeśli w tej chwili nie masz ochoty na blogowanie - to trudno. Rób to, co Ci sprawia przyjemność! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wakacje są po to aby oderwać się od życia codziennego i odpocząć. Zuzia piękna <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna Zuzinka i piękne Bieszczady :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsze - meeeega śliczne przepiękne zdjęcia !
    Dwa - czasem przydaje się taka przerwa w blogowaniu, nawet dłuższa, można powrócić z podwojoną siłą i nowymi pomysłami :)
    Pozdrawiamy, Goldenowelove

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasem przerwa od bloga, internetu jest potrzebna. I nie ma co się tłumaczyć, bo takie piękne widoki i czas spędzony z psem jest dużo ważniejszy od bloga :D Chociaż brakowało mi wieści co tam u Zuzi. Teraz czekam na nowe posty.

    Pozdrawiam
    with-astra.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale piękne zdjęcia i relacja! Świetnie się czytało.
    Ja w rutyne nie mogę wejść od pół roku także nie jesteś jedyna :/.

    Pozdrawiamy H&F
    http://jaimojaspanielka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Zabierasz psa w tereny? Jeśli tak, to jak nauczyłas go biegania z bezpiecznej odległości od konia? :D
    Zapraszam na mojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabieram :D Zuzia sama z siebie trzyma się na bezpieczną odległość od koni, chociaż na ogół staram się ją trzymać wtedy na smyczy ;)

      Usuń

Notka przeczytana? No to śmiało - pisz komentarz! ;)
Każdy jest dla mnie wyróżnieniem i ogromną motywacją!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...